.

piątek, 28 lutego 2014

1*

Samo się nie zrobi: Manifowe warsztaty dziennikarskie

Sobota, 11:00-19:00
Jewish Community Centre, ul. Miodowa 24
Organizatorka: Klub Krytyki Politycznej w Krakowie
Wspólnie stwórzmy niezależne manifowe media! 
Zgłoś się już teraz: 
http://bit.ly/1eqZtej [Liczba miejsc ograniczona!]
Udział w warsztatach BEZPŁATNY.

Warunkiem uczestnictwa jest przyniesienie komputera/smartfona/tabletu/innego sprzętu z dostępem do internetu. UWAGA - jeśli chcesz wziąć udział w warsztatach, a nie masz odpowiedniego sprzętu - daj nam znać, spróbujemy rozwiązać ten problem :) Zapewniamy wegański posiłek w trakcie warsztatów.


2*
Bo kobieta piłkę kopie! Towarzyski mecz kobiecej piłki nożnej

Niedziela, 13:00-15:00
Park im. Wojciecha Bednarskiego
Organizatorka: KS Peweks

3*
Rugby kobiet: trening bez uprzedzeń

Niedziela, 15:00-16:30
Park im. Wojciecha Bednarskiego
Organizatorka: Małgorzata Kowalska, Iwona Zaklikowska

4*
Dni otwarte w MOPS-ie: dyżur pracowniczki ds. przemocy w rodzinie

Poniedziałek, 11:30-15:30
PAL, Rynek Podgórski 12/5

Organizatorka: PAL - Stworzyć Miejsce do Życia

WAŻNE: 
Osoby chętne prosimy o wcześniejszy kontakt pod nr: 780-511-839

5*
Feminizm prawniczy: Czy ustawodawca jest kobietą?

Poniedziałek, 17:00-20:00
Sibro, ul. Węgłowa 4
Organizatorka: Maria Maćkowiak (Fundacja Kultura dla Tolerancji)
\
W dyskusji udział wezmą: dr Lidia Rodak (UŚ) i Patrycja Kuncman (UJ), prowadzenie: Maria Maćkowiak (Fundacja Kultura dla Tolerancji).

 

6*
Dni otwarte wMOPS-ie: 
Dyżur psycholożki i pracowniczki socjalnej
Wtorek, 13:00-17:00
PAL, Rynek Podgórski 12/5
Organizatorka: PAL - Stworzyć Miejsce do Życia

WAŻNE: 
Osoby chętne prosimy o wcześniejszy kontakt pod nr: 780-511-839



7*
Jak zapobiegać: Profilaktyka raka piersi i raka szyjki macicy

Wtorek, 16:30-18:00PAL, Rynek Podgórski 12/5
Organizatorka: PAL - Stworzyć Miejsce do Życia

- onkolożka wyjaśni nam, jak zapobiegać i wcześnie wykrywać objawy raka;
- dowiemy się, jak przeprowadzić samobadanie piersi i przećwiczymy nabytą wiedzę na specjalnym fantomie;
- obejrzymy film edukacyjny na temat zapobiegania i wczesnego wykrywania raka piersi.

8*
Warsztat z consentu: czemu i po co warto rozmawiać o seksie?
Wtorek, 18:00
Fundacja Autonomia, ul Krakowska 19
Organizatorka: Ewe
Consent czyli zgoda. Zgoda czyli komunikacja. Czyli czemu i po co warto rozmawiać o seksie?

 

9*
Gender a przemoc: poradnictwo / superwizja / warsztat

środa, 14:00-20:00
Towarzystwo Interwencji Kryzysowej, ul. Krakowska 19
Organizatorka: Towarzystwo interwencji Kryzysowej

 

Towarzystwo Interwencji Kryzysowej zaprasza:
- osoby zajmujące się przeciwdziałaniem przemocy w rodzinie, pracowniczki i pracowników socjalnych i wszystkie osoby, które w swojej pracy i działalności stykają się z problemem przemocy ze względu na płeć
- każdą zainteresowaną problemem związków przemocy z gender osobę
do udziału w spotkaniu ze specjalist/k/ami:

- Poradnictwo: ta część spotkania będzie mieć charakter konsultacyjno-informacyjnyi kierowana jest do wszystkich kobiet i mężczyzn;

- Superwizja dotycząca pracy z osobami narażonymi na przemoc w rodzinie - przebiegać będzie w kontakcie indywidualnym lub w pracy z grupą – w zależności od oczekiwań uczestniczek/ów; 

- Warsztat „Perspektywa gender w pracy socjalnej”: nasza praca opierać się będzie na przedstawieniu i przedyskutowaniu perspektywy gender w pracy socjalnej oraz pracy nad zagadnieniami związanymi z definiowaniem problemów pojawiających się w pracy ze sprawcami przemocy w rodzinie. 

WAŻNE:
Chęć wzięcia udziału w spotkaniu prosimy zgłaszać na adres:

interwencjakryzysowa@gazeta.pl
beata.zaduminska@uj.edu.pl

 

10*
Feministki, Aktywistki, Weganki

środa, 18:00
Fundacja Czarna Owca Pana Kota, ul. Węgierska 4//1

Organizatorka: Fundacja Czarna Owca Pana Kota

 

Kobiety dominują wśród aktywistów prozwierzęcych zarówno w zachodnim, jak i polskim ruchu praw zwierząt. Dlaczego tak się dzieje, jakie formy aktywizmu wybierają, jakie idee im przyświecają, czemu do swoich działań inkludują idee feministyczne? Co łączy pattrice jones, Carol J. Adams, Joan Dunayer, Karen Davis i Alice Walker? 

 

11*
One Billion Rising na Manifie! - PRÓBA
środa, 20:00 – 21:30
Fundacja Autonomia, ul. Krakowska 19

Organizatorka: Krakowski Komitet Manifowy
Najbliższa próba: ŚRODA, 5 marca, 20:00, Fundacja Autonomia, ul. Krakowska 19.


Nie ważne czy już kiedyś tańczyłaś/-eś z 
Nazywam się Miliard - One Billion Rising Kraków - nie musisz znać kroków, wszystkiego nauczysz się na próbie! 
Albo powtórzysz znane Ci już kroki i pomożesz innym nauczyć się ich!

 

12*
Kurs samoobrony dla kobiet
czwartek, 17-18:30
Fundacja Autonomia, u. Krakowska 19
Organizatorka: PAL - Stworzyć Miejsce do Życia

13*
Czytanie ze zrozumieniem: Carol Gilligan „Chodźcie z nami! Psychologia i opór”
czwartek, 17:00-19:00
Massolit Books&Cafe, ul. Felicjanek 4Organizatorka: Fundacja Kultura dla Tolerancji

 

14*
Seminaria wokół „Teorii feministycznej” bell hooks. Spotkanie I: hooks a sprawa polska
Czwartek, 19-21:00
JCC, ul. Miodowa 24
Organizatorka: Kolektyw Kikimora, Klub Krytyki Politycznej w Krakowie

 

15*
Dni otwarte w MOPS-ie: dyżur prawniczki i pracowniczki socjalnej
Piątek, 11:30-15:30
PAL, Rynek Podgórski 12/5
Organizatorka: PAL - Stworzyć Miejsce do Życia
Po raz drugi dyżur odbędzie się 11-go marca (wtorek), w tych samych godzinach i miejscu.

Prawniczka udzieli porad z zakresu obowiązujących przepisów prawa rodzinnego i opiekuńczego, zabezpieczenia społecznego, ochrony praw lokatorów i innych.
Podczas dyżuru pracowniczki socjalnej można będzie zasięgnąć porady z zakresu sfery socjalnej, informacji na temat praw i uprawnień związanych z trudną sytuacją życiową oraz uzyskać pomoc w przygotowaniu pism urzędowych.

WAŻNE: 
Osoby chętne prosimy o wcześniejszy kontakt pod nr: 780-511-839

 

16*
Namaluj sobie transparent!
Piątek, 17:00
Fundacja Autonomia, ul. Krakowska 19
Organizatorka: Krakowski Komitet Manifowy
Jak co roku w przeddzień Manify 8 marca zapraszamy do kolektywnego malowania transparentów manifowych :)



17*
One Billion Rising na krakowskiej Manifie! Próba generalna
sobota, 10:00-11:30
Organizatorka: Krakowski Komitet Manifowy



18*
X Krakowska Manifa 8 Marca: SAMO SIĘ NIE ZROBI!
Sobota, 12:00
Rynek Główny, pod pomnikiem Adama Mickiewicza
Org: Krakowski Komitet Manifowy

Po raz dziesiąty, solidarnie, kolektywnie, spotykamy się 8 marca, żeby głośno powiedzieć, co nam się nie podoba, o co się upominamy, czego żądamy i dlaczego chcemy zmian. Spotykamy się, ponieważ nasz głos ma znaczenie. Ponieważ tylko wspólnie, solidarnie i siostrzeńsko, razem możemy coś zmienić. Spotykamy się, jak co roku, bo:

- Jesteśmy silne, razem silniejsze!
- Mamy dość arogancji państwa wobec kobiet!
- Kraków potrzebuje feminizmu!

Spotykamy się 8 marca, w sobotę, o 12:00 na Rynku Głównym pod pomnikiem Adama Mickiewicza, bo 

SAMO SIĘ NIE ZROBI! 
CHODŹCIE NA MANIFĘ!



19*
Manifowy stół szwedzki
Sobota, 13:00
Bonobo, Mały Rynek 4
Organizatorka: Krakowski Komitet Manifowy

Tuż po Manifie, prosto z placu Szczepańskiego udamy się tłumnie na rozmowy w kuluarach. 

 

20*
After pomanifowy: Koncert - SAME SUKI @ Piękny Pies
Sobota, 21:00
Klub Piękny Pies, ul. Bożego Ciała 9
Organizatorka: Krakowski Komitet Manifowy

 

wtorek, 21 stycznia 2014
FemFesta - I edycja krakowskiego festiwalu kobiecego - ZGŁOŚ WYDARZENIE!

Równość? Samo się nie zrobi! 

Jak co roku, 8 marca wyjdziemy na ulice domagać się swoich praw. 

Chcemy, żeby nasza energia miała jeszcze większą
siłę oddziaływania. 

Chcemy budować siostrzane porozumienie, tworzyć wspólną i wolną od wszelkich wykluczeń przestrzeń opartą na kobiecej solidarności. 

Chcemy, żeby nasze działania były jeszcze bardziej
kolektywne, dlatego I edycję kobiecego festiwalu FemFesta współtworzymy z Wami. 

Do współpracy zapraszamy kolektywy, organizacje pozarządowe i osoby, które chcą aktywnie działać na rzecz równości płci. Jeśli macie pomysł na warsztat, wykład, wystawę, projekcję filmu, imprezę kobiecą lub w jeszcze inny sposób chcecie włączyć się we współorganizację tegorocznej FemFesty - zgłoście nam wydarzenie! 

Na Wasze zgłoszenia czekamy do 15 lutego 2014 pod

Do zgłoszenia dołączcie wypełniony formularz zgłoszeniowy.



czwartek, 14 marca 2013
Dziękujemy wszystkim, którzy uświetnili przedmanifowe spotkanie w kawiarni Massolit i wysłuchali dyskusji "Dlaczego feminizm?"! Mamy nadzieję, rozmowa naszych błyskotliwych panelistek i panelisty, wzbogacona głosami publiczności, skłoniła wszystkich co najmniej do pogodnej zadumy.
A najważniejsze, że byłyśmy i byliśmy razem w ten piątkowy, mroźny wieczór!


środa, 13 marca 2013

Jeszcze, Jeszcze, Jeszcze, Jeszcze, Jeść, jeść, jeść, jeść, jej, jej, jej, jej.

I tak to jest.

Ale nie, nie tak ma być...


Co jest tak, a jak ma być.

inaczej,

iść.


Ruszać w myśleniu.



Wybuchy prawa.

Burze włosów.

Oddychać, kiedy tak jest. To powietrze wychodzące z wewnątrz.


Na zewnątrz.

Wszystko się wymiesza,

razem.


Odbudować budzenie.

Budzić budzący budząca.

Na innych reagować, a kiedy się nie da, co się dzieje...

Krzyk!


Szłam kiedyś ulicą uśmiechnięta, słońce bez żadnej czarnej przestrzeni,

Mężczyzna podszedł do mnie i powiedział:


«Życie nie może cię zjeść, ty masz jeść życie». 


Inaczej jedz.  

(Caroline Straczek)

wtorek, 12 marca 2013

Gdy zapytamy uczestniczki manify, co chciałyby zmienić w naszym życiu społecznym, usłyszymy wiele dobrze uargumentowanych postulatów. Większość z tych haseł nie jest jednak realizowanych, gdyż napotykają one na opór decydentów, a także części społeczeństwa. Skąd bierze się ten opór przeciwko równouprawnieniu i jak długo będzie on trwał? Odpowiedzi można szukać w naszej mentalności, która kształtowana jest w pewnej mierze przez kulturę masową i media.


Kultura masowa dostarcza wielu mniej lub bardziej ewidentnych przykładów, które wyznaczają kobiecie bardzo wyraźnie miejsce w społeczeństwie. Ich śledzeniem zajmuje się między innymi autorka bloga Feminist Frequency. Blog ten osadzony jest w realiach amerykańskich, ale świetnie ilustruje to, co dzieje się także w naszym kręgu kulturowym. Anita Sarkeesian dostarcza wielu dowodów na dyskryminację kobiet a jednocześnie pokazuje, że warto upominać się o równouprawnienie. Oto kilka ciekawych faktów.

Toys only for boys


Oferta zabawek, a zarazem ich reklama kierowana do dzieci pokazuje, że płciom od najmłodszych lat przypisane są określone role i poziom aspiracji. Ich producenci zakładają, że dziewczynki od kołyski zainteresowane są głównie opieką nad dziećmi, gotowaniem i wypełnianiem obowiązków domowych. Usługiwanie innym to dla nich źródło najwyższej satysfakcji, a ich wysiłkom towarzyszy obsesyjna wręcz troska o własny wygląd. Produkty adresowane do chłopców czynią z nich natomiast, konstruktorów, wynalazców, menadżerów i zachęcają do podejmowania ról przywódczych. Przykładem, który świetnie ilustruje to zjawisko, są klocki Lego, jedna z najbardziej rozpowszechnionych zabawek na świecie. Badania potwierdzają, że Lego świetnie rozwija u dzieci koncentrację, kreatywność, wyobraźnię przestrzenną i stanowi doskonały wstęp do nauki takich przedmiotów jak matematyka.

Na początku swej historii klocki i ich reklamy kierowane były do obydwu płci i wzbogacały świat zarówno chłopców jak i dziewczynek. Jakiś czas temu nastąpiła jednak zmiana i producent klocków w swej ofercie wprowadził wyraźną segregację płciową. Ostatnimi laty chłopcom oferuje się bogatsze zestawy i ich większą ilość. Przykładem może być popularne Lego City, którego reklama zakłada, że chłopcy (często wraz z ojcami) bawią się męskimi postaciami i wraz z nimi stają się policjantami, strażakami, konstruktorami i zdobywcami kosmosu. Dziewczynkom producent oferuje natomiast zestaw Lego Friends w ramach, którego mogą one gotować, odwiedzać fryzjera, czy opiekować się zwierzętami. Co więcej, chłopcy bawią się w mieście wielokolorywym, natomiast świat dziewczynek zdominowany jest przez róż i fiolet...

Przykłady na dyskryminację kobiet w kulturze można mnożyć. Wystarczy zresztą włączyć telewizor, aby się o tym przekonać.


Gry szkodzą dziewczynkom


Dopóki autorka Femminist Frequency zajmowała się seksizmem w reklamach, Holywood czy w zabawkach, jej prace pozostawały bez większego echa. Zmieniło się to w zeszłym roku, kiedy Anita postanowiła przyjrzeć się grom komputerowym. Nietrudno domyślić się, że gry, zwłaszcza te bardziej tradycyjne, to męskie terytorium, gdzie o równouprawnieniu nie ma mowy. Jednak z reakcji graczy na jej plany przeszła wyobrażenia Anity, a rzeczywiste rezultaty ich oburzenia musiały też zaskoczyć ich samych.


Autorka rozpoczęła prace nad projektem pokazującym pozycję kobiety w grach i zebrała na ten cel fundusze pochodzące z darowizn internautów. Wystarczyła sama zapowiedź, aby gracze poczuli się zagrożeni i wytoczyli przeciwko niej najcięższe działa. Anita stała się celem wielkiej, internetowej kampanii nienawiści. Na stronach serwisów społecznościowych względem Anity pojawiły się, oprócz silnej i wulgarnej krytyki, także groźby przemocy, gwałtu, a nawet śmierci. Profil autorki na Wikipedii został obraźliwie zedytowany a ona sama dostała masę obrazków, na których pada ofiarą przemocy, także seksualnej ze strony postaci z gier. Powstała nawet gra polegająca na robieniu Anicie krzywdy. Dlaczego? Tylko dlatego, że przez swój projekt mogła naruszyć status quo gier jako przestrzeni zarezerwowanej dla mężczyzn.


Gry komputerowe to obecnie jedna z najszybciej rozwijających się gałęzi kultury masowej i ważne narzędzie, które wspomaga rozwój ludzi w każdym wieku, a także definiuje, czym dla wielu jest rozrywka. Ci, którzy tak drastycznie protestowali, to oczywiście ułamek wszystkich graczy, ale ich zaangażowanie pokazuje, jak silny w niektórych grupach jest opór przeciwko jakimkolwiek zmianom w kierunku równouprawnienia. Historia gier w ostatnich latach pokazuje z resztą, że coraz częściej powstają produkcje kierowane do kobiet (większość grających na Facebooku to właśnie panie) i do wszystkich niemal grup społecznych. Protesty tej wąskiej, choć bardzo widocznej mniejszości nie są w stanie powstrzymać następujących zmian. Dziewczyny, grały, grają i grać będą, a rynek już dawno to dostrzegł. Ciekawym za to skutkiem kampanii rozpętanej przez „tradycyjnych” graczy jest to, że pomysł Anity nabrał rozgłosu i ostatecznie zebrała ona 25 razy więcej pieniędzy na swoje badania, niż pierwotnie planowała. W sumie kilka tysięcy osób udzieliło jej finansowego oraz mentalnego wsparcia sprawiając, że jej projekt będzie bogatszy i zapewne odegra większą rolę.


Gdy po raz pierwszy usłyszałam o zamachu Anity na „tradycyjne” wartości graczy, przed oczami stanęły mi polskie manify, a w zasadzie kontrmanifestacje i zachowanie przedstawicieli Ligi Republikańskiej czy Młodzieży Wszechpolskiej w reakcji na nasze postulaty. Czerpiąc z powyższego przykładu śmiało można założyć, że ich złość to krzyk rozpaczy, który nie zatrzyma rewolucji, jaka dokonała i dokonuje się w naszym społeczeństwie. Sporo zostało jeszcze do zrobienia, ale z bardziej rozwiniętych krajów płynie do nas wiadomość, że równouprawnienie kobiet jest możliwe i powoli staje się faktem. Niestety czasem rodzi się ono bólach.

(Lidia Janoszka)

poniedziałek, 11 marca 2013

Jestem zmęczona. Chociaż nie mam dzieci, nie dbam sama o swój dom, nie obsługuję nikogo, kto gra wyuczoną bezradnością, nie opiekuję się osobami, które faktycznie sobie nie radzą. Mam tylko jeden etat i angażujące mnie nieustannie prace prospołeczne. I tym właśnie jestem zmęczona. Kraków potrzebuje feminizmu, bo feministki są zmęczone rzucaniem prokobiecych, prospołecznych postulatów niczym grochu o ścianę magistratu. Kraków potrzebuje solidnego przebudzenia, prawdziwej oddolnej solidarności i nowej polityki - tej prywatnej i tej publicznej. Nie mogę mówić w imieniu wszystkich mieszkanek Krakowa. Ale czy nie marzycie o mieście, w którym wasze podatki wykorzystywane są na dostępną i potrzebną wam pomoc, rozrywkę, sport? O mieście, w którym jest bezpiecznie i w którym traktuje się was z szacunkiem? O miejscu, po którym poruszacie się swobodnie pieszo, na rowerach, z wózkami, na wózkach, o kulach, w nie przepełnionych środkach komunikacji? To my, mieszkanki swojego miasta, znamy swoje potrzeby i, bardziej niż olimpiady, potrzebujemy dostępu do sportu i rekreacji na co dzień, bardziej niż wielkich festiwali, potrzebujemy zróżnicowanej kultury, w czasem całkiem skromnym wymiarze. Bardziej niż marki miasta, potrzebujemy bezpieczeństwa i realnej ochrony przed przemocą, zamiast festynów potrzebujemy zdrowia, sprawiedliwości reprodukcyjnej, wsparcia w wychowaniu dzieci, potrzebujemy żłobków, przedszkoli, placów zabaw, zieleni. Miasto, wyprzedając zieleń miejską i budynki mieszkalne, nie płaci za nasze długi, bo nie naszą imprezą były igrzyska, a centrum kongresowe jest na naszej liście priorytetów daleko za miejscem siedzącym w tramwaju w drodze z pracy na drugim etacie etatu do domu, w którym wykonujemy pracę opiekuńczą na rzecz naszej rodziny i krakowskiej społeczności. Na zmęczenie reklamy proponują nam leki na stres i bóle: jesteś przepracowana? Wciąż ktoś potrzebuje twojej pomocy i ingerencji? Nie masz czasu na odpoczynek i cię na niego nie stać? Patriarchat i stereotypy na temat każdej odmienności od tak zwanej normy, homofobia i dyskryminacja tłamsi cię na każdym kroku? Nie martw się! Dasz radę z pomocą znieczulenia i ziółek uspokajających! Raz w roku jest przecież ten szczególny dzień dla dam: ubierzmy się ładnie, upudrujmy zmęczone twarze i z uśmiechem na ustach wstawmy obcałowanymi dłońmi kwiaty do wazonów. Ja wysiadam i wzywam was wszystkie/ich po imieniu: przyłączcie się solidarnie do oddolnej, autentycznej zmiany naszej codzienności. Nie świętujmy, że urobiłyśmy się po łokcie i dałyśmy radę. Świętujmy życie w troskliwej samostanowiącej społeczności, którą same zorganizujemy!

(Tamara Jurewicz)

niedziela, 10 marca 2013
Uwaga!
Nastąpi zmiana terminu i miejsca pokazu filmu "Stacja kolejowa Krasne-Busk. Opowieści przesiedlonych kobiet". Szczegóły niebawem!


http://manifakrakow.blox.pl/resource/manifa__kalendarium_czb_2013.pdf
Dziękujemy za montaż:)

1) http://www.youtube.com/watch?v=fulhe_LqipI&feature=youtu.be

2) http://lovekrakow.pl/aktualnosci/manifa-2013-przeszla-ulicami-krakowa-video_2579.html

3) http://www.youtube.com/watch?v=c3HH0B-iZqI&feature=youtu.be
 


Z początkiem lutego 2013 świat obiegła szokująca wiadomość: 9-latka urodziła dziecko! Wydarzenie miało miejsce 27 stycznia w Meksyku, matka i dziecko czują się dobrze, ojcem jest 17-letni chłopak (który ukrywa się przed poszukującą go z tego powodu policją, choć, jak się wydaje, nie był to gwałt). Młodociana matka pochodzi z wielodzietnej rodziny, rodzice dziewczynki nie zauważyli, że dzieje się z nią coś dziwnego. Dziwne jest i to, że było to w ogóle możliwe z biologicznego punktu widzenia, nawet jeśli w południowych krajach dziewczynki dojrzewają wcześnie - dziecko, chłopczyk ważył ok. 2,5 kg i mierzył ok. 50 cm, czyli w normie.

Czy gdyby dziewczynka wiedziała cokolwiek na temat własnej seksualności, nie doszłoby do ciąży? A gdyby uświadomiony był 17-latek? Czy dałoby się zapobiec nieszczęściu? Czy wystarczy wiedzieć skąd się biorą dzieci? Bo przecież rodzice dziewczynki z całą pewnością to wiedzą, skoro mają całą gromadkę dzieci, a jednak nie uchronili dziewczynki, ba, nie zauważyli nawet, że spodziewa się dziecka?

Otóż sama znajomość fizjologii to zaledwie jeden z aspektów wychowania do świadomej seksualności człowieka. Ważniejsza jest świadomość jako taka, a ta jest wypadkową wiedzy i rozumienia tego, co się wie - jako pochodna czasu. Jednym słowem, nawet gdyby dziewczynka miała jakąś elementarną wiedzę o tym, co to jest stosunek płciowy i czym może się skończyć - a przecież mogła to skądś wiedzieć, np. z obserwacji zwierząt domowych - to i tak nie miałaby świadomości, że przekracza niedopuszczalne granice, jeżeli nikt jej tego nie powiedział (nie dopilnował, żeby tego nie robiła).

W listopadzie 2012 przez polskie media przeszła kolejna fala dyskusji o wychowaniu seksualnym w szkołach. Koła postępowe twierdziły, że "wiedza o seksualności człowieka" powinna być przedmiotem obowiązkowym i w wymiarze jednej godziny tygodniowo pojawiać się w planie lekcji już od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Koła konserwatywne uważały coś wręcz przeciwnego: że dzieciom taka wiedza do niczego potrzebna nie jest, a w szkołach można co najwyżej liczyć na "wychowanie do życia w rodzinie" w wyższych klasach - w duchu katolickim, czyli: przed ślubem nic, a po ślubie kalendarzyk małżeński.

Niestety statystyki są nieubłagane: w Polsce około 20 tysięcy niepełnoletnich dziewcząt rocznie zostaje matkami. Wobec tych danych 14 godzin rocznie nieobowiązkowych zajęć "wychowania do życia w rodzinie" od V klasy szkoły podstawowej (dla 11/12-latków) wzwyż jest kompletnym rozjechaniem się z rzeczywistością.

Obowiązujące dziś przepisy regulujące nauczanie młodzieży w zakresie życia seksualnego pochodzą z artykułu 4 ustawy z 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego oraz warunkach przerywania ciąży (do tego dwa ministerialne rozporządzenia - z 1999 r. i 2002 r. - na podstawie których wpisano ten przedmiot do podstawy programowej poszczególnych typów szkół) są opóźnione. Przez ostatnie 20 lat dokonał się skok cywilizacyjny, Trzecia Fala zalała świat, społeczeństwo się skomputeryzowało, Internet i telefonia komórkowa zmieniły wszystko, również sferę życia seksualnego.

Do tego nastąpiło skomercjalizowanie prawie wszystkich dziedzin życia. I na odwrót, prawie wszystkie dziedziny życia zaprzęgnięto do użytku skomercjalizowanego społeczeństwa. "Seks" jako jedna z podstawowych przyjemności w życiu i do (prze)życia może służyć do reklamowania nieomal wszystkiego. Nasze dzieci i wnuki innego świata już nie pamiętają. Przymiotnik "sexy" jest jednym z najbardziej nośnych i najbardziej pożądanych określeń. Już 4-latki to wiedzą.

Proponuję zatem wprowadzać do życia hasło: „świadomość jest sexy". Bo, jak wiadomo, seks zaczyna się w głowie, a mózg jest najbardziej erotycznym organem człowieka. I jak każdy żywy organ potrzebuje czasu na dojrzewanie, po to, by mógł osiągnąć taki stopień rozwoju, żeby go z satysfakcją używać. Nikt nie używa niewłaściwie wykonanych narzędzi, nikt nie korzysta z niewykształconych specjalistów, nikt przy zdrowych zmysłach nie czerpie przyjemności z niedogotowanych potraw, nikt zdrowy nie zjada ze smakiem niedojrzałych owoców... Ale choć wszystko wokół przesiąknięte jest seksem, przedwczesny seks to nadal nic dobrego.

Tym bardziej świadomość powinna być wykształcona, a nie skołowana, jeśli ma sterować życiem erotycznym swojego właściciela. Do życia erotycznego każda dziewczyna i każdy chłopak przygotowuje się przez cały okres dojrzewania. Przygotowywanie to polega nie tylko na zdobywaniu odpowiedniej wiedzy przekazywanej przez pokolenie rodziców, które już wiedzę posiada, nie tylko na pilnym uczeniu się teorii, ale też na przymierzaniu się do przyszłego życia seksualnego dorosłego człowieka, czyli na pierwszych doświadczeniach.

Szkoła, taka, jaka jest dzisiaj, przygotowuje młodych ludzi do życia w społeczeństwie głównie od strony przydatności na rynku pracy. Jeśli chodzi o tzw. życiową wiedzę, w tym o życiu seksualnym, dotąd zawsze pozostawało to w naturalny sposób w gestii rodziców. Ale okazuje się, że przebarwiona kulturowo (czytaj: religijnie), taka domowa edukacja zdawała egzamin dopóty, dopóki wychowywanie z pokolenia na pokolenie polegało na obrzydzaniu, zabranianiu i trzymaniu pod kloszem. Tym sposobem tę czy inną dziewczynę udawało się doprowadzić do ołtarza dziewicą, jeśli odbywało się to w miarę szybko. W średniowieczu oficjalnie już w wieku 12 lat. Ten wiek był rzeczywiście zapewne gwarancją dziewictwa.

Niestety, 12 lat to zaledwie początek dojrzewania fizycznego i psychicznego. Dlatego przesunięcie dolnej granicy wiekuw, którym można wejść w związek małżeński do 18-ego roku życia obowiązuje do dziś. Natomiast stosunek poniżej lat 15 uznano (w naszych szerokościach geograficznych) za prawnie niedozwolony. Pilnuje się dzieci, zwłaszcza dziewcząt, żeby nikt ich nie uwiódł, a one same nie zechciały.

Tak naprawdę, zanim wynaleziono środki antykoncepcyjne, a wiedza na temat seksualności człowieka osiągnęła stan dzisiejszy, było to postępowanie o tyle słuszne, że w jakimś stopniu chroniło przed przedwczesnymi ciążami, niechcianymi, nieślubnymi dziećmi. Dziewczęta jak najrygorystyczniej trzymano pod kluczem, chłopcom zaś na niejedno zezwalano — na przykład na uwiedzenie służącej (im niższa warstwa społeczna, tym mniej dbano o cnoty tych dziewcząt, ewentualne dzieci lądowały w przytułkach lub nawet w kloakach), czy wizytę u prostytutki, albo po prostu posiadanie starszej kochanki. Mamy chwalebne przykłady takich par w literaturze: pan Tadeusz — Telimena, Wacław — Podstolina...

Chłopcom, jak to się mówi, uchodziło na sucho — a tak naprawdę nie przejmowali się swoimi nieślubnymi dziećmi, liczyły się ślubne. Wszystko to za pozwoleniem społeczeństwa i kościoła, ale niech nikt się nie łudzi, że było lepiej niż dziś. Wystarczy zajrzeć do odpowiedniej literatury, żeby przekonać się, że nieszczęścia generowały się bez liku, tyle że większość z nich zamiatano pod dywan. Nikt nie robił statystyk, nikt nie bił na alarm, nikt wreszcie nie wypytywał małżonków, jak im tam w łóżku, nikt nie proponował terapii, jeśli było im źle.

Dziś czasy zmieniły się diametralnie, aż chciałoby się powiedzieć: chwała Bogu! Ale to przecież chwała nauce. Mamy wreszcie skuteczną antykoncepcję — a marzyło się to człowiekowi od starożytności, mamy w porównaniu z poprzednimi czasami olbrzymią wiedzę na temat fizjologii, genetyki, praw dziedziczenia, na temat seksualności, psychologii miłości itd. itp. A skoro pozbyliśmy się lęku przed niechcianym rodzicielstwem, przyznaliśmy po wiekach, że seks to przyjemność i nie wstydzimy się tego powiedzieć.

A raczej: coraz więcej ludzi się nie wstydzi, ale ciągle jeszcze gros społeczeństwa tkwi mentalnie przywiązane jest do tego, co przekazywano tradycyjnie z pokolenia na pokolenie: że seks to coś złego. I społeczeństwo przekazuje to przekonanie swojemu potomstwu, najczęściej niewerbalnymi środkami komunikacji lub językiem wulgarnym, reliktem z czasów, gdy seks był czymś „brudnym". Tym samym mamy do czynienia z sytuacją o tyle groźną, że młodzież nie wie, gdzie góra, gdzie dół, co jest dobre, co złe, co dozwolone, co nie. Dorośli mający za zadanie wprowadzać swoje dzieci w życie — zawodzą.

Z jednej strony zgodnie przytakujemy, że seks to przyjemność, co doprowadziło do wszechobecnego rozseksualizowania społeczeństw, spotęgowanego tym, że seks gra w jednej orkiestrze z konsumpcją i komercjalizacją, a kupowanie i posiadanie jest nie mniej przyjemne. Z drugiej strony wycofujemy się, bo nie mamy tradycji uświadamiania swoich dzieci. Bo i skąd, skoro tradycją było utrzymywanie ich w nieświadomości? Krótko mówiąc, jazda na całego z równoczesnym naciskaniem na hamulec.

Jak temu zaradzić? Jak jechać, a się nie zabić? Jak hamować, a nie lądować na drzewie? Zabraniać jazdy nie ma sensu, bo każdy jeździ, a kto nie jeździ, ten chce jeździć. Sęk w odpowiednim przygotowaniu i tylko w nim - w nauce. Ważna jest nie tylko technika, ale i kultura jazdy, bo tylko wtedy jeździ się przyjemnie i bezpiecznie. Tylko jak tego dokonać, skoro instruktorów jazdy brak? Wykształcić ich. Nie kształcić przypadkowych nauczycieli do „wychowywania do abstynencji", ale fachową kadrę nauczycielską współpracującą z rodzicami do „wychowania do świadomości".

Warto tu przywołać amerykański film z roku 2004 pt. „Nastolatki". Tytuł oryginalny mówi więcej: „She's Too Young" (Ona jest za młoda). Świetna w głównej roli Marcia Gay Harden gra matkę 14-latki o imieniu Hannah (Alexis Gabbriel Dziena). Hannah ma dom, uczy się dobrze, gra na wiolonczeli, pilnie ćwiczy, rodzice naprawdę się nią interesują, nie jest więc dzieckiem zaniedbanym. Mimo to Hannah wraz z całą szkołą, do której chodzi, pada ofiarą epidemii kiły.

Okazuje się, że młodzież w tej szkole uprawia ze sobą we wszystkich możliwych konstelacjach, każdy z każdym, seks w najprzeróżniejszych postaciach. I tak się wszyscy od siebie pozarażali, wystarczy, że jedno gdzieś złapało. Teraz tłumaczą się, że seks to dla nich nic takiego, coś jak taniec, bliskość na chwilkę. Rodzice Hanny, zaalarmowani w najwyższym stopniu, organizują w porozumieniu z nauczycielami szkoły i lekarką zebranie rodzicielskie — mimo licznych sprzeciwów ze strony wielu rodziców i uczniów. I tym sposobem udaje im się zapanować nad sytuacją. Sami uświadamiają sobie braki w wychowywaniu dzieci i nadrabiają je.

Jest więc rada na to, żeby młodzież przygotowywać do przyszłego, dojrzałego życia seksualnego. Samemu, jako rodzic, uczyć się, jak to robić, żeby przełamać tradycję nieuświadamiania. I współpracować ze szkołą, kontrolując jej plany. Nie spychać tej odpowiedzialności wyłącznie na szkołę, bo dziedzina jest delikatna, nie pozwolić na wypróbowywanie na dzieciach programów typu „wychowanie do abstynencji", bo nie może być zrównania „abstynencji od hazardu i używek" z „abstynencją od seksu".

Nie ma znaku równości między używkami, hazardem i seksem, choć wszystkie trzy mogą prowadzić do bardzo groźnych konsekwencji. Nie ma też zgody na nieżyciowe „trzymanie do ślubu" - nie te czasy. Prowadzi to jedynie do zakłamania. Seks jest przyjemny bez względu na ślub lub jego brak i tego się trzymajmy.

Ale uczmy swoje dzieci, że do wszystkiego trzeba dojrzeć, zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie i że prawdziwa przyjemność z seksu, największej bliskości z drugim człowiekiem, zależy od tego, co się ma w głowie, a to wymaga lat przygotowań - jak wszystko, w czym chcemy być dobrzy i co ma nam dać radość. Jeśli się rozkoszować, to świadomie. Tak naprawdę to dopiero świadomość jest sexy - to hasło rozpowszechniajmy wśród młodzieży. Znajomość fizjologii, rozwój emocjonalny, świadomość, to przede wszystkim - obok technologicznych - zdobycze naszych czasów. Rozpowszechniajmy je, by jak najmniej dzieci rodziło dzieci.

(Elżbieta Binswanger-Stefańska)

sobota, 09 marca 2013
  • Jesteś feministką?

  • Tak.

  • Nie wyglądasz na feministkę...

  • Nie? A jak wygląda feministka?

  • No... nie tak, jak ty. Bo ty jesteś miła, uśmiechnięta, wesoła, a...

A przecież wszystkie i wszyscy wiemy, że feministki się nie uśmiechają, są sfrustrowane, na wszystko narzekają i nienawidzą mężczyzn, ba, nienawidzą nawet samych siebie.

Otóż nie, feministki nie są czołowymi wrogami narodu, nie stanowią zorganizowanej grupy przestępczej i nie noszą w swych głowach wizji męskiej zagłady rodem z „Seksmisji”.

Niestety powyższy dialog nie jest fikcją literacką, a prostą wymianą zdań, którą zdarzało mi się przeprowadzać kilkadziesiąt razy. Zaraz potem słyszałam: „Ale o co ty tak właściwie chcesz walczyć? Przecież masz wszystko, czego chcesz, nie zmienisz świata”.

Na przestrzeni dziesięcioleci kobiety wywalczyły dla siebie całkiem sporo, jako koronny przykład podaje się zwykle prawo głosu. Znamienne jest jednak, że kiedykolwiek w ogóle musiały o nie walczyć. Kobieta, traktowana jako podgatunek człowieka, przez wieki była jedynie inkubatorem, sprzątaczką, kucharką, a frazesy takie jak „głupia baba” czy „blondynka” dodatkowo utrwalają stereotyp płci słabszej.

Sto razy powtarzane kłamstwo zamienia się w prawdę. Zmiana utrwalonego przekonania nie jest prosta ze względów czysto psychologicznych - musimy włożyć w nią wiele wysiłku poznawczego. Dlatego jedyną drogą do zmiany postrzegania kobiet i ich problemów jest pokazywanie ich w nowych odsłonach. Walka z raz zakotwiczonym stereotypem i próba jego negacji nie przyniesie pozytywnych efektów, a może doprowadzić jedynie do pogłębiającej się frustracji. Potrzebujemy szczęśliwych i epatujących pozytywną energią feministek, które z dumą będą używały słowa „feministka”, kiedy przyjdzie im się przedstawić.

Czego jeszcze potrzebujemy? Co chcemy zmieniać? Przede wszystkim potrzebujemy samych siebie, to w nas jest energia i potencjał do walki o sprawy dotyczące człowieka, niezależnie od tego, którą z płci przyszło nam reprezentować.

Jako młoda kobieta, sama wiem najlepiej, czego potrzebuję i o jakie sprawy chcę walczyć – zawsze będę stała po stronie polityki równościowej czy prawa do aborcji. Od mężczyzn różnimy się tylko jednym chromosomem, a w codziennym życiu różnica ta przybiera dystans lat świetlnych. Niepotrzebnie. Dopóki wszyscy władamy językiem, już na starcie stajemy się partner(k)ami do rozmowy. Nie potrzebujemy niczego więcej. Otwarcie pola do dialogu, niezależnie od prezentowanych poglądów, jest najważniejsze. Jeśli nie będziemy się komunikować, każda z grup pozostanie we własnym, wąskim gronie. Przede wszystkim musimy nauczyć się słuchać siebie i uważnie obserwować to, co dzieje się wokół nas.

Feminizm jest jednym z wielu prądów teoretycznych i politycznych, konieczne więc wydaje się odczarowanie mitu „zgorzkniałej starej panny”. Przez ostatnie tygodnie można było śledzić w mediach losy posłanki Pawłowicz – zdeklarowanej antyfeminstki. Jednak gdyby zmierzyć ją miarą stereotypów, okazałoby się, że spełnia wszystkie kryteria feministycznego potwora. A zatem, jak widać - pozory mylą.

  • Dlaczego jesteś feministką?

  • Jestem świadomą kobietą, to wystarczy.

(Basia Man)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30